wtorek, 26 marca 2013

do Ciebie XX



Kochany mój,

przepraszam Cię, że od długiego już czasu nie dawałam znaku życia, ale moje niezdecydowanie przybrało kolosalne rozmiary, a ilość szklanek po soku zapełniła połowę podłogi. Bardzo chciałabym Ci się czymś pochwalić - przetrwałam jeden z najtrudniejszych tygodni! :) Mam nadzieję, że teraz będę miała odrobinę wytchnienia i będę mogła zaszyć się w mojej świątyni dumania z małym, magicznym lustrzanym urządzeniem. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale przez moje okna coraz częściej wpadają małe promyczki ciepła i skutecznie pobudzają mnie do działania. Jest Ktoś, kogo brakuje mi do namiastki Raju na ziemi... Ciebie, Kochany mój. Ale w głębi serca czuję, że ten stan już niedługo się skończy.

Bardzo Cię proszę, daj mi znać, jak żyjesz, co ostatnio czytasz i czy uśmiechasz się pięknie do ludzi, których mijasz każdego dnia na ulicach Twojego miasta. Z niecierpliwością czekam na Twoją odpowiedź i maleńki gest dobroci skierowany w moim kierunku.

Wierzę w Ciebie i ufam...
Twoja - Ona.

P. S. Stwierdzam, że chyba troszeczkę zgłodniałam... ;)

szeptem
modlę się do uśpionego nieba
o zwykły chleb miłości

                                               H. P.

2 komentarze: