poniedziałek, 11 marca 2013

do Ciebie XVIII


Kochany mój,

odpowiedz mi na pytanie: pomidorowa czy brokułowa?

A tak bardziej poważnie to czuję się jakoś nijak, tak jakbym była bardzo zmęczona, czasami poirytowana albo zniesmaczona. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale uwierz mi na słowo, że staram się z tym walczyć. Na przykład: dzisiaj na nowo odkryłam pewnego polonistę, który przez swoje zacięcie lingwistyczne chciał nad wyraz szokować swoimi „literowymi dziećmi”. Ale wiesz... mam wrażenie, że to nawet troszeczkę pasuje do mojej obecnej sytuacji. A z resztą, co ja będę dalej się produkować :) Sam zobacz i wesprzyj mnie swoim dobrym słowem:

(...) pójdę do nieba -
      gdzie się nic nie czuje,
      gdzie od początku byłem, zanim byłem,
      gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
      tam - radość nie do opisania.
. . . . . . . . . . . . . .
To wszystko.

M. B.


Jakoś mi tak źle i troszkę ponuro, więc na dzisiaj skończę. Ale chciałabym Cię prosić, żebyś dał mi znać, co u Ciebie słychać i czy jest Ci dobrze tam, gdzie teraz jesteś. Uśmiechnij się do mnie od serca i pożycz choć odrobinę Twojego optymizmu.

Zostań zdrowy i bądź szczęśliwy,
Twoja - Ona.

P. S. Wystarczy, byś był, nic więcej, tylko byś był...

sobota, 9 marca 2013

o Tobie XVII


Zimno, ciemno i dziwnie monotonnie. Jedyne, co przerywało tę błogą ciszę, to krople deszczu uderzające znienacka o parapet jej okna. Nawet spojrzenia na wyświetlacz telefonu z nadzieją, że zobaczy na nim tekst „masz 1 nieprzeczytaną wiadomość” stały się monotonne. Ostatnie dni były jakieś dziwne i jakby puste. Puste, bo bez Niego, bez jego śmiechu, spojrzenia, zapachu, nawet tego cudownie łaskoczącego zarostu. Jedyną rzeczą, która ostatnio sprawiała, że robiło się jej cieplej na sercu, był zasuszony bukiet róż, malinowych róż. Przypominał jej o tym, jak pewnego wieczoru czekając na Niego w parku, przemarzła. Była wściekła, że się spóźnia i że nie napisał nawet przyziemnego smsa. Czekała na Niego z ogromną niecierpliwością i tym ciepłym, łaskoczącym żołądek podnieceniem. A On co? Nie przychodził! Każda minuta potęgowała jej irytację i rodzące się pomalutku zwątpienie. Poprawiając swój szalik, szczelnie pozatykała dziury, którymi chłód nękał jej szyję. Postawiła kołnierz swojego ulubionego płaszcza i zrobiła krok w kierunku bramy prowadzącej w stronę miasta. Pełna frustracji zaczęła przełykać swoje słone łzy, spływające po policzkach. Zrobiło się jej jeszcze bardziej zimno i chciała zniknąć, zapaść się pod ziemię. Nagle usłyszała, jak kałuże za jej plecami rozbryzgują się po chodniku tak, jakby ktoś po nich biegł. Odwróciła się i zobaczyła Go. Dyszącego, zmęczonego, trzymającego w dłoni ogromny bukiet róż. W pierwszym odruchu rzuciła się na niego z pięściami i płaczem, że sobie z niej zadrwił i nie przychodził, potem wtuliła twarz w jego miękką kurtkę i zapytała przez łzy: „dlaczego?!”. A On odpowiedział tylko, że przebiegł całe miasto, żeby dać jej róże, które będą pasować do jej ulubionego szalika. Po kilku sekundach spojrzała na swój szalik, a za chwilkę przerzuciła wzrok na bukiet róż. Były w odcieniu ciepłej i słodkiej maliny, idealnie takie same, jak jej szalik. Przełknęła ostatnia łzę, jaka spłynęła jej z oczu, podniosła głowę, spojrzała mu w oczy najgłębiej jak tylko potrafiła i uśmiechnęła się. Zobaczyła w nich słowo „przepraszam”. Już nic nie musiał mówić, tłumaczyć się, wystarczyło, że był, że ją przytulał i rozczesywał swoją dłonią jej mokre od deszczu włosy. Te róże wywołały w jej sercu tornado uczuć, chciała jak najszybciej znaleźć się w domu i wypić gorącą herbatę, siedząc w jego ramionach.
Od tego momentu bukiet zaschniętych róż przypominał jej o tym, jak ważna i wyjątkowa jest dla Niego. Nie ważne, że teraz jest daleko, że nie może się do Niego przytulić, że nie może z Nim porozmawiać. Była pewna, że o niej myśli, że za nią tęskni. Wystarczyło jedno spojrzenie na bukiet róż danych z miłością i również z tą miłością zasuszonych, żeby monotonia dnia codziennego, chociaż na chwilkę, odeszła w cień, pozwalając kolorować uczuciem dzień.
 

piątek, 8 marca 2013

do Ciebie XVII


Kochany mój,

chciałabym się z Tobą podzielić pewną sytuacją, której byłam dzisiaj świadkiem. Szłam sobie nierównym chodnikiem miasta, w którym obecnie mieszkam, a przede mną szło dwóch sędziwych Panów. Jeden ze Staruszków swoim zachowaniem przypominał mi mojego Dziadka, więc spoglądając na niego, mimowolnie się uśmiechnęłam. Po ich rozmowie mogłam wywnioskować, że są dobrymi znajomymi. W pewnym momencie jeden z nich bardzo nieoczekiwanie przyspieszył. Jego towarzysz był dość zdziwiony i chciał dowiedzieć się, co było tego powodem. Staruszek poprawił czapkę, którą zsunął mu podmuch silnego wiatru, uśmiechnął się do kolegi i powiedział: „Na śmierć zapomniałem! Może udami się jeszcze gdzieś kupić kwiaty dla mojej żony. To będzie taki mój mały gest, który mam nadzieję rozpogodzi ten dzisiejszy, zimny dzień.”

Aż do teraz jestem pod ogromnym wrażeniem całej tej sytuacji. Mogę się tylko domyślać ile lat liczy ich staż małżeński, ale jedno wiem na pewno - to właśnie jest Miłość. Małe gesty dobroci ofiarowane z uczuciem i troską drugiej, tej najważniejszej i najbliższej sercu Osobie. Właśnie czegoś takiego chciałabym kiedyś doświadczyć w życiu.

Proszę Cię, bądź takim gestem dobroci, nie małym, ale ogromnym, bo takim, który nadaje życiu sens.

Słońca Ci życzę,
Twoja - Ona.

P. S. Przesyłam Ci moje niecodzienne „kwiaty” - ode mnie dla Ciebie, na rozjaśnienie zimnego dnia:

czekając na Ciebie uczę się miłości
wyglądając Ciebie uczę się wierności
ufając Tobie uczę się nadziei

kocham Cię nie znając
pragnę Cię nie widząc

a serce i tak wie swoje
i tak zrobi swoje
że nim się obejrzę zobaczę
Ciebie...

czwartek, 7 marca 2013

o Tobie XVI


Usiadła na kanapie, owinęła się szczelnie ciepłym kocem i popijając aromatyczną herbatę, zamknęła oczy i zaczęła marzyć...

Na początku zobaczyła dwie dłonie. Mniejsza była zamknięta w większej, silniejszej. Spoglądając dalej, zauważyła dwie wtulone w siebie postaci, wirujące w takt muzyki. Patrząc na nich, po trosze im zazdrościła. Patrzyli sobie głęboko w oczy, z uwagą słuchali melodii i ... bicia własnych serc. Ona doskonale znała tę melodię, bo towarzyszyła jej od dzieciństwa. Od kiedy tylko usłyszała ten rytm, od razu zrodziło się w jej sercu pragnienie zatańczenia do tego utworu z tym wyjątkowym Mężczyzną. Widząc oczami wyobraźni tę tańczącą parę, zakuło ją serce, bo Ona też tak chciała, ale pomaleńku zaczęła tracić nadzieję. Im dłużej się im przyglądała, tym więcej szczegółów dostrzegały jej oczy. Widziała jej ciemne, falujące włosy, błękit jego oczu i subtelny zarost. Największą jej uwagę zwróciło ich spojrzenie: pełne czułości, miłości, zatroskania, pożądania i lęku o siebie nawzajem. Rozglądając się dokoła, zauważyła delikatny błękit ścian i kilka starannie ułożonych bukiecików niezapominajek. Wtedy podjęła decyzję, że zrobi wszystko, co tylko w jej mocy, żeby kiedyś też mogła tak zatańczyć, delikatnie wirując w ramionach tego szczególnego, wyczekiwanego Mężczyzny.

Otworzyła oczy, delikatnie otarła maleńką łzę, która spłynęła po jej policzku, powiększając objętość trzymanej w ręku herbaty. Niczym nie mogła zagłuszyć pewnego tekstu, który odbijał się echem praktycznie wszędzie - w jej pokoju, w sercu, w głowie, a nawet w żołądku:

I w mojej Twa ręka,
niebieska piosenka,
za serca nas chwyta
niebieska muzyka

Wstając, odstawiła kubek z herbatą, złożyła koc i wziąwszy swój aparat, wyszła z mieszkania. Poszła tam, gdzie nikt nie będzie jej przeszkadzał, gdzie nikt nie zwróci uwagi na jej podkrążone i czerwone oczy, gdzie będzie mogła spokojnie pomyśleć i pocierpieć zarazem.

środa, 6 marca 2013

do Ciebie XVI


Kochany mój,

dzisiaj bardzo długo zastanawiałam się nad tym, co chciałabym Ci napisać. Dzisiejsze ciepłe słońce i kilka bardzo ciekawych zdarzeń, podsunęło mi kilka treści. Ale chyba jednak z nich nie skorzystam.

Chciałabym zobaczyć Cię w niebieskiej koszuli, chciałabym, żebyś założył niebieską marynarkę albo starannie zawiązany niebieski krawat. Nie wiem dlaczego, ale coraz bardziej intryguje mnie ten kolor. Zauważam go prawie na każdym kroku, zwracam coraz większą uwagę na ludzi, którzy mają na sobie coś w tym pięknym kolorze. Ostatnio widziałam nawet pewnego mężczyznę, który obejmował ramieniem dziewczynę, a w drugim ręku trzymał wielki, niebieski parasol. Szli tak razem, przytuleni, wpatrzeni w siebie i zasłuchani w krople deszczu uderzające w rozłożony parasol. Wtedy właśnie pomyślałam sobie, że chciałabym Cię zobaczyć, chciałabym, żebyś miał wtedy przy sobie coś niebieskiego i żebyś spojrzał mi głęboko w oczy. Żebyś uśmiechną się i swoim uśmiechem rozjaśnił moje dni.

Przyjdź, wypełnij swoim zapachem mój pokój, swoim uczuciem moje serce, usiądź obok, obejmij ramieniem i powiedz najczulej jak tylko potrafisz: Dziękuję, że jesteś!

Pozdrawiam Cię niebiesko i chyba nawet tęskno.

Czekam,
Twoja - Ona.

niedziela, 3 marca 2013

o Tobie XV


Usiadła przy biurku, postawiła kubek z parującą herbatą obok i stwierdziła, że musi do niego napisać. Wzięła kartkę, pióro i zaczęła starannie stawiać kolejne litery:


Kochany mój,

mam na uwadze, że teraz jesteś daleko i masz dużo spraw na głowie i za wiele rzeczy jesteś odpowiedzialny, ale mam też nadzieję, że to, co do mnie czujesz nie osłabło w skutek braku czasu i natłoku obowiązków. Proszę Cię o odpowiedź na ten list, na to moje wołanie do Ciebie. Zapewnij mnie, że wszystko będzie dobrze, że jutro rano obudzę się i uśmiechnę, wstanę bez problemu i pójdę walczyć o moje, o nasze wspólne marzenia. Proszę Cię, zapewnij mnie, że już za niedługo do mnie wrócisz i że tęsknisz tak samo jak ja.
Poniżej przesyłam Ci pewien bardzo bliski mi tekst. Chciałabym, abyś miał pewność, że moje serce nadal na Ciebie czeka.

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.

Jeśli Ty również na mnie czekasz, w miejsce słowa „Miłość” wstaw swoje imię i odeślij mi ten tekst. Tym małym gestem rozpogodzisz moje pochmurne dni.

Kocham Cię i wierzę w Ciebie,
Twoja.

Pisząc ostatnie słowa, zauważyła, że malutka łezka przemknęła niepostrzeżenie po jej policzku i kropka, którą przed chwilką postawiła, przybrała formę malutkiego kleksa. W tym momencie zrobiło się jej jakby lżej na sercu i od tej pory mogła dalej na niego czekać, ufać Mu i mieć nadzieję, że On ma już dość tej tęsknoty, tak samo jak ona ma dość samotnych wieczorów i milczących telefonów.

sobota, 2 marca 2013

do Ciebie XV


Kochany mój,

tęsknię za Tobą... tęsknię za Tobą popijając herbatę, tęsknię słuchając muzyki, tęsknię przygotowując sałatkę i piekąc ciasteczka. Tęsknię... chyba nawet bardzo tęsknię, bo chcę Cię zobaczyć, ilekroć wyglądam przez okno. Widzę Twój uśmiech w każdym kubku po kawie, widzę Twoje spojrzenie, gdy patrzę w moje notatki, czuję Twój zapach, kiedy zamykam oczy i bardzo chcę Cię dotknąć...

Nie wiem... chyba nie potrafię oddać tego, jak bardzo moje serce tęskni za Twoim i jak bardzo go potrzebuje. Jest mu jakoś tak zimno, dziwnie zimno...


bądź przy mnie blisko bo
tylko wtedy nie jest mi
zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża i
jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata


Mam nadzieję, że teraz już wiesz, czego, a raczej Kogo, potrzebuję do pełni szczęścia.
Proszę Cię, śnij dzisiaj o mnie, wyśnij mnie sobie i obdarz mnie uśmiechem.

Śpij spokojnie,
Twoja - Ona.